Zamknij okno Cookies

Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej szczegółów o polityce cookies

PISMO UŻYTKOWNIKÓW ADOBE PHOTOSHOP, ILLUSTRATOR, INDESIGN, FLASH I INNYCH...

» WYWIAD | Dodano: 2016-04-12

Wywiad z Arne Trautmannem

Rozmawiamy z mistrzem fotografii stockowej Arne Trautmannem o wszystkim, co powinieneś wiedzeć, jeśli chcesz zostać uznanym dostawcą zdjęć

Wywiad z Arne Trautmannem

Arne Trautmann "Kzenon" jest dostawcą banku zdjęć Fotolia o rubinowym statusie, co oznacza, że sprzedał już ponad 250 tys. zdjęć. Arne szkoli adeptów fotografii na całym świecie. Oprócz tego, że profesjonalnie zajmuje się fotografią stockową, jest też prawnikiem, uznanym ekspertem z zakresu prawa autorskiego.

Miesiąc temu Arne gościł w Polsce na zaproszenie banku zdjęć Fotolia. Głównym celem jego wizyty było poprowadzenie warsztatów dla fotografów związanych z rynkiem zdjęć stockowych. Podczas ich trwania uczestnicy mogli poznać niezbędne techniki związane z wykonywaniem fotografii w świetle zastanym. Po części warsztatowej był czas na rozmowy o fotografii i wymianę doświadczeń. Nasza redakcja korzystając z okazji przeprowadziła ze znakomitym gościem wywiad.

1. Arne, prowadziłeś w Polsce jako dostawca banku zdjęć Fotolia warsztaty fotograficzne. Czy fotografia stockowa to Twoja główna aktywność zawodowa?

Powiedzmy tak: to jedna z dwóch głównych aktywności. Jestem też prawnikiem zajmującym się prawem autorskim i prawem własności intelektualnej.

2. Jak udaje Ci się łączyć te dwie profesje?

To nie takie trudne, na jakie wygląda. Po prostu ustalam dni, kiedy jestem na pełen etat prawnikiem, a kiedy dostawcą mikrostokowym. Staram się to raczej rozdzielać. Są rzeczy, których jednak nie mogę robić. Na przykład unikam pracy w sądzie i skupiam się na szkicowaniu umów. Trudno pracować nad sporami prawnymi w podróży i organizować sesje, kiedy to sąd ustala Twój plan pracy. Ale tworzenie kontraktów to już inna sprawa – jedyne, czego potrzebujesz, to: laptop, edytor tekstu, skype i szybki internet. A te rzeczy mamy w zasięgu ręki wszędzie na świecie.

W zasadzie praca prawnika i fotografa dobrze ze sobą współgrają. Obie są na swój sposób kreatywne i intelektualnie wymagające. Ale operują na innych płaszczyznach. Dlatego to nigdy się nie nudzi.

3. Co dokładnie oznacza, że posiadasz status rubinowego dostawcy Fotolia? Jak go osiągnąłeś?

W serwisie Fotolia istnieje ranking dostawców. Zaczyna się od rankingu białego, który z kolejnymi sprzedanymi zdjęciami przechodzi w brązowy, srebrny, złoty, szmaragdowy, szafirowy, rubinowy i w końcu diamentowy. Jest niewielu dostawców o rubinowym statusie, to zaszczyt być w tym gronie. Taka pozycja wymaga lat ciężkiej pracy. Aby zyskać rubinowy status, musisz sprzedać w Fotolii co najmniej 250 000 obrazów.

Ten ranking to nie tylko miernik tego, ile plików kreatywnych się dotychczas sprzedało. Im ranking jest wyższy, tym wyższą prowizję otrzymujesz za każdą sprzedaż. Jest więc w tu ukryta biznesowa nuta – opłaca się jak najszybciej zdobyć jak najwyższy ranking. Na szczęście na pierwsze szczeble dość łatwo się wspiąć. Żeby stać się brązowym dostawcą, potrzebujesz 100 sprzedaży, więc można patrzeć na ten etap jak na rozgrzewkę. Potem robi się trochę trudniej – srebro i złoto wymagają odpowiednio 1000 i 10 000 sprzedanych obrazów. Ale w międzyczasie Twoje portfolio będzie rosło, więc i sprzedaż wrośnie.

Trzeba też powiedzieć, że ten system to wielka motywacja. To po prostu frajda sprawdzać, jak się wypada na tle innych, i świętować każdy nowo zdobyty poziom.

4. W jaki sposób zostałeś dostawcą Fotolia?

Kilka lat temu jako prawnik miałem kilku klientów z agencji microstockowych. Tak dzięki mojej prawniczej pracy poznałem ten model tworzenia i sprzedaży obrazów. Wydał mi się interesujący. Musisz wiedzieć, że prawnicy z reguły są opłacani za czas, jaki poświęcają na dane zadanie. Dlatego jeśli wolą spędzić tydzień na plaży, nie mogą w tym czasie zarobić. Ze stockami jest jednak inaczej. Tworzysz jakiś cyfrowy zasób, który może dla Ciebie zarabiać, nawet gdy śpisz albo relaksujesz się, nurkując na Karaibach. Wyszedłem więc, kupiłem aparat i zacząłem tworzyć.

5. Jaka tematyka zdjęć jest Ci najbliższa?

Ludzie. Lubię robić zdjęcia ludziom takim, jakimi są, i temu, co robią. Próbowałem fotografii krajobrazowej i produktowej (tzw. tabletop), ale niezbyt mi się to podobało. Nie było w tym żadnej interakcji, a właśnie tego potrzebuję, by stać się naprawdę kreatywnym. Kiedy pracuję z ludźmi, czerpię radość nie tylko z efektu końcowego w postaci zdjęć, lecz także z procesu twórczego.

6. Co według Ciebie powinna zawierać dobra fotografia? I co myślisz o obróbce zdjęć? Czy niepoddane obróbce w Photoshopie zdjęcie może być dobre? Czy często używasz programów graficznych?

Czy mówimy o dobrej fotografii microstockowej? Powinna ilustrować dane zagadnienie, nieść przesłanie, opowiadać historię. I jej przekaz musi być łatwy do wychwycenia – w sekundę czy dwie. A to dlatego, że kiedy potencjalny kupujący wyszukuje konkretnej frazy w bazie Fotolia, zdjęcie będzie wyświetlone prawdopodobnie w towarzystwie setek stron innych prac. Na każdej stronie z wynikami zdjęcia będą pokazane w postaci miniatury. Nawet w takim rozmiarze podstawowe przesłanie fotografii powinno być wyraźne.

Dlatego przeważnie opowiadam się za zdjęciami skupionymi na naprawdę ważnej rzeczy. Czystych. Nieprzeładowanych. Nierzadko w zbliżeniu. To właśnie się sprzedaje.

Poza tym oczywiście podstawowe wymagania też powinny być spełnione. Jeśli obraz posiada wady techniczne, Fotolia najprawdopodobniej go nie zaakceptuje. Jest to zrozumiałe, bo mając tak dużo zdjęć dostępnych w sprzedaży , można być bardziej wybrednym. Świat nie potrzebuje 20 milionów kiepskich obrazów. Ale zawsze będzie istniało zapotrzebowanie na świeży materiał wysokiej jakości z rozpoznawalnym przesłaniem.

Co do retuszowania – retuszuję albo oddaję do retuszu większość moich zdjęć. Często konieczne jest usunięcie logotypów, znaków towarowych i tym podobnych. Bez tego Fotolia po prostu nie zaakceptuje zdjęcia do kolekcji. Poza tym to jest też kwestia gustu. Moje zdjęcia są czyste i mocno nasycone. Inni odnoszą sukces, sprzedając mocno przetworzone obrazy. Fotolia działa globalnie, więc istnieje zapotrzebowanie na bardzo różne stylistyki w zależności od przeznaczenia zdjęcia czy wymagań i preferencji kupującego. Naturalny, nieretuszowany obraz może sprzedawać się równie dobrze jak te poddane retuszowi.

7. Czy według Ciebie w fotografii stockowej można być artystą, czy miejsce jest wyłączenie dla dobrych rzemieślników?

Dla artystów też jest miejsce. Zgadzam się, że typowe zdjęcie microstockowe jest raczej dziełem rzemieślnika, ale są też inne sposoby tworzenia dla stocków. To też możliwość dla artystów do zaoferowania zdjęć, które będą niezwykle interesujące dla klienta poszukującego właśnie takiego zdjęcia.

8. Jesteś dostawcą Fotolia od 10 lat. Jak zmieniał się rynek zdjęć stockowych w tym czasie? Jakie są perspektywy na przyszłość?

Rynek zmienił się bardzo. Widać to na liczbach. Kiedy zaczynałem, Fotolia miała w sprzedaży mniej niż 2 miliony obrazów, dziś to ponad 50 milionów i ta liczba szybko się zwiększa. To oczywiście oznacza, że duża przestrzeń jest już dziś zagospodarowana. Istnieje na przykład ponad pół miliona zdjęć zespołów biznesowych, z których wiele jest naprawdę wysokiej jakości. Dlatego obecnie wiemy, że nie wystarczy zrobić po prostu kolejnego zdjęcia takiego zespołu. Odniesiesz sukces tylko wtedy, gdy albo zrobisz niesamowicie dobre zdjęcie, albo spojrzysz na temat w nowy, świeży sposób.

Z drugiej strony rynek stał się również coraz bardziej wyrafinowany. Obecnie znajdziesz niszę dla niemal wszystkiego w niemal każdym stylu. To oczywiście oznacza, że nowi dostawcy zdjęć dobrze wiedzą, że nie warto kopiować istniejących prac, ale rozwijać swój własny, unikalny styl.

Przyszłość jest trudna do przewidzenia. Rynek microstockowy prawie na pewno się utrzyma. Działa bardzo dobrze i przynajmniej w najbliższej przyszłości nie widzę niczego, co miałoby to zmienić. To nie znaczy, że zdjęcia, które będziemy sprzedawać za 2, 3 czy 5 lat, będą wyglądać tak samo jak dzisiaj. Style wizualne się zmieniają, co zawsze otwiera szanse przed nowymi autorami. A rynek potrzebuje takiego świeżego podejścia. Więc mogę tylko zachęcać nowe osoby do przyłączenia się.

9. W serwisie Fotolia, jak mówiłeś, jest dostępnych ponad 50 mln obrazów. W jaki sposób można się wyróżnić, co sprawia, że właśnie Twoje zdjęcia są wybierane spośród setek podobnych?

To rzeczywiście nie jest łatwe, aby się wyróżnić, kiedy patrzysz tylko na jeden obraz. Zamiast tego, moim zdaniem, trzeba skupić się na całym portfolio, aby stworzyć spójny styl, niepowtarzalny wygląd i charakter na wszystkich zdjęciach, które masz do zaoferowania. Jeśli możesz to zrobić, to prędzej czy później znajdziesz kupcówkupujących, którzy szukają konkretnie w twoim portfolio. Jako fotograf chcesz być zapamiętany, być pierwszym wyborem kupującego. Jeśli uda ci się to osiągnąć, wyróżnisz się z tłumu.

Innym dobrym pomysłem jest skupienie się na niszach, w których będzie się naprawdę dobrym, by w ten sposób stać się "domyślnym dostawcą" dla tej niszy. Istnieje wiele takich portfolio. Są dostawcy, którzy skupiają się wyłącznie na clip-artach do prezentacji biznesowych. Lub na etykietach. Jest też portfolio – bardzo udane – poświęcone śniegowi, lodowi i pingwinom.

10. Co poradziłbyś początkującym dostawcom?

Jeśli zaczynasz dziś fotografię microstockową, miej świadomość, że będziesz działać w bardzo konkurencyjnym środowisku. Nie wystarczy po prostu mieć jeden lub dwa dobre obrazy, musisz być w stanie produkować wysokiej jakości zdjęcia w dużej ilości. Dodatkowo ważne są również retuszowanie, indeksacja swoich obrazów, radzenie sobie z papierkową robotą i efektywne wrzucanie zdjęć do bazy. Dlatego ważne jest, aby nie skupiać się wyłącznie na fotografii, ale także na tych wszystkich aspektach.

Kolejna ważna sprawa dla każdego, kto chce pracować dla banków zdjęć, to mieć cierpliwość. Początek nie jest łatwy. Zatem gorąco radzę: działaj w tej dziedzinie fotografii, która sprawia ci radość, żebyś nie odczuwał tego jako pracy. Myślę, że jest to konieczne. Jeśli zaczynasz myśleć o tym jak o czymś, czego nie chcesz, a musisz zrobić, to oznacza, że robisz to w niewłaściwy sposób. Albo rób to z sercem, albo nie rób w ogóle.

I oczywiście najważniejsze: bądź sobą. Rób to, co kochasz, i tak jak lubisz. Wtedy znajdziesz kupujących.

» Zobacz więcej na temat Fotolia

Powrót »

Wydanie Cyfrowe Computer Arts #05
okładka

Magazyn Computer Arts teraz za darmo w formie aplikacji cyfrowej dostępnej na tablety iPad i urządzenia z systemem Android oraz komputery PC/Mac.